rowerzysta zatrzymał się i położył swój rower elektryczny ale zrobić zdjęcie w lesie

Kujawsko-pomorska pętla przez lasy, wsie i skraje miasta – z Kozielca przez Myślęcinek i Borówno

Nie każda trasa musi prowadzić przez góry, nie każda musi kończyć się zdobyciem szczytu czy widokiem zapierającym dech w piersiach. Czasem wystarczy dobra, lokalna pętla – spokojna, różnorodna i bliska naturze. Taka, która zaczyna się z dala od miejskiego hałasu, ale po drodze zahacza o zaskakująco dzikie lasy, wciągające szutry, przyjemne podmiejskie odcinki i jezioro, przy którym warto na chwilę odpocząć. Właśnie taką trasą była moja pętla z Kozielca przez Włóki, Gądecz, lasy Jastrzębia, Bydgoszcz Wschód, Myślęcinek, Borówno i z powrotem. Niecałe 55 kilometrów jazdy, która zostawiła po sobie poczucie ucieczki – nie tyle od świata, co do czegoś głębiej zakorzenionego: do rytmu, natury i spokoju. 

To miejsce już od pierwszych metrów wprowadza w odpowiedni nastrój – Wisła płynie tu szeroko i spokojnie, skarpa porośnięta trawami tonie w porannej mgle. Już sama ta okolica zachęca do rowerowego rozruchu – rzeka, łąki, cisza i tylko pojedyncze traktory na horyzoncie. Początkowe kilometry przez Włóki i Hutną Wieś to przyjemny asfalt – nieidealny, ale w pełni przejezdny i wolny od ruchu samochodowego. To odcinek, na którym można spokojnie złapać rytm i przyzwyczaić się do tempa trasy, popijając wodę z bidonu i czując, jak z każdym kilometrem ciało wchodzi na właściwe obroty.

 

Dalej, w okolicach Gądecz, nawierzchnia zaczyna się zmieniać – i właśnie ta różnorodność jest jednym z atutów całej pętli. Pojawiają się odcinki szutrowe, fragmenty drogi leśnej z piaskiem, a także odcinki asfaltowe o zmiennej jakości. Pod kołami czuć charakter regionu – raz twardo i pewnie, raz grząsko i miękko. Gravel z oponami minimum 40 mm, rower MTB lub e-bike z terenowym bieżnikiem to tu najlepsze wybory. Warto też zadbać o odpowiedni typ roweru, który poradzi sobie z nierównym terenem. Trekkingi też dadzą radę, ale na bardziej piaszczystych odcinkach trzeba będzie uważać.

 

Trasa jest technicznie łatwa, ale wymaga czujności, zapasowej dętki w sakwie i dobrej orientacji, zwłaszcza w lesie.

W Strzelcach Górnych i Jarużynie krajobraz się otwiera

Teraz widać szerokie pola, pojedyncze gospodarstwa, rozległe widoki na dolinę Wisły. Tu warto się na moment zatrzymać. Z jednej strony widać linię lasów, w które zaraz się wjedzie, z drugiej – przestrzeń aż po horyzont. Taki kontrast to jedna z przyjemniejszych niespodzianek tego przejazdu. Na takim odcinku świetnie sprawdzają się okulary rowerowe – nie tylko chronią przed wiatrem, ale i pozwalają dłużej cieszyć się panoramą bez łzawiących oczu.

Trasa Kozielec

Najbardziej wymagający i zarazem najciekawszy fragment trasy

Kiedy wpadam do Lasu Jastrzębie, zaczyna się najbardziej wymagający i zarazem najciekawszy fragment trasy. To gęsty kompleks leśny, położony na falistym terenie, który oferuje świetne zjazdy, krótkie, ale intensywne podjazdy i kilka fragmentów, gdzie technika jazdy naprawdę się przydaje. Jadę ścieżkami przetartymi, ale momentami wąskimi, pełnymi korzeni, piachu i zaskakujących zakrętów. Las pachnie intensywnie sosną i żywicą. Co jakiś czas przecinają go dzikie, zapomniane drogi gruntowe – miejscami wyboiste, miejscami przyjemnie ubite. To tu czuję największy kontakt z przyrodą. Żadnych samochodów, żadnych dźwięków cywilizacji – tylko las, ja i szelest opon po igliwiu. Na takich odcinkach przydaje się lekka kurtka przeciwdeszczowa – nie tylko chroni przed nagłym kapuśniaczkiem, ale i przed chłodem, który potrafi zaskoczyć w cienistych partiach lasu.

Przeczytaj również...  Jak dbać o rower elektryczny i jego baterię na co dzień? Poradnik 2025

Za lasem wyjeżdżam w kierunku Bydgoszczy Wschód i Siernieczka. To teren bardziej zurbanizowany, ale jeśli zna się odpowiednią drogę, można przejechać ten fragment płynnie i bezkolizyjnie. Choć jestem już w granicach miasta, nadal udaje się utrzymać leśno-parkowy klimat – zwłaszcza że szybko wjeżdżam do Myślęcinka, czyli największego kompleksu parkowo-leśnego w tej części Polski. Myślęcinek zaskakuje swoją wielkością – można tu jeździć godzinami i ciągle odkrywać nowe ścieżki. Wybieram boczne dukty, z dala od spacerowiczów i asfaltowych alejek. Pedałuję przez wysokie buki i sosny, czując lekki wiatr i zapach letniego lasu. Tu jazda staje się płynna i rytmiczna. To dobre miejsce, by nieco przyspieszyć, złapać tempo i po prostu cieszyć się jazdą – mając przy sobie solidne oświetlenie roweru, które przyda się, jeśli dzień zaczyna powoli gasnąć.

plan trasy

Za Rynkowem i Niemczem

Za Rynkowem i Niemczem wkraczam w spokojniejsze, wiejskie klimaty. Żołędowo i Augustowo to małe miejscowości, które – mimo bliskości aglomeracji – zachowały swój wiejski rytm. Drogi są tu przyzwoite, ruch niewielki, a przy drodze często można spotkać bociana albo usłyszeć nawoływania bażanta z pobliskiego pola. Krajobraz łagodnieje, a zmęczenie – jeśli się pojawiło – znika w rytmicznej jeździe przez otwarte przestrzenie. Dobrze sprawdza się tutaj przemyślana odzież rowerowa – lekka, oddychająca, ale chroniąca przed słońcem, które nie ma tu już cienia lasu do pokonania.

W Borównie zatrzymuję się przy jeziorze. To popularne miejsce wypoczynku, ale w tygodniu bywa pusto i ciche. Idealne na chwilę regeneracji. Siedzę na pomoście, patrzę na wodę i czuję, że właśnie o to chodziło – by dojechać gdzieś, gdzie można po prostu być. Z sakw rowerowych wyciągam coś do jedzenia, bidon z izotonikiem, przekładam rzeczy na sucho i daję sobie kilka chwil nicnierobienia.
Powrót przez Kusowo i Włóki to ostatni oddech – droga lekko opada, wiatr w plecy, słońce już wysoko. W Kozielcu zamykam pętlę, z lekko zmęczonymi nogami i głową pełną dobrych obrazów. Przed zjazdem do auta poprawiam kask, chowam okulary i uśmiecham się sam do siebie – to była dobra jazda.

 

Trasa, mimo umiarkowanej długości – niecałe 55 kilometrów – daje pełne spektrum rowerowych emocji. Od asfaltów i szutrów, przez techniczne leśne fragmenty, aż po spokojne wiejskie drogi. To świetny wybór dla średniozaawansowanych rowerzystów, którzy chcą aktywnie spędzić 3–4 godziny, bez konieczności wyjeżdżania z regionu. Rekomenduję ją na gravela, hardtaila MTB lub e-bike’a trekkingowego – z odpowiednim ogumieniem i przygotowaniem.

Jeśli masz więcej czasu

Warto zboczyć na chwilę z głównej trasy. W okolicy Kozielca możesz zobaczyć stary kościół z XIX wieku i panoramę Wisły ze skarpy. W pobliżu Gądecza warto odwiedzić punkt widokowy na pradolinę Dolnej Wisły. A w Borównie można zanurzyć się nie tylko w wodzie, ale też w lokalnej historii – wieś ma średniowieczne korzenie i spokojny, urokliwy klimat. Z kolei w Myślęcinku – jeśli zejdziesz z roweru – czeka ogród botaniczny, mini-zoo i cały świat rodzinnej rekreacji.

 

Ta trasa nie krzyczy. Nie błyszczy. Ale ma coś, co zostaje na długo – rytm krajobrazu, naturalną zmienność i przestrzeń, w której można odnaleźć coś więcej niż tylko rowerowy cel. Jeśli szukasz drogi, która po prostu dobrze się jedzie, z dala od zgiełku, ale blisko natury – to będzie jeden z lepszych wyborów w tej części Polski.