Jak zostałam pełnoetatową jesieniarą – i nie żałuję ani kropli deszczu
Nie pamiętam, kiedy dokładnie się to zaczęło. Może wtedy, gdy po raz pierwszy kupiłam świeczkę pachnącą lasem po deszczu i odkryłam, że pachnie lepiej niż niejedne perfumy. Albo w ten wieczór, gdy założyłam grube skarpety w serduszka, zawinęłam się w koc i pomyślałam: oto luksus w czystej postaci – zero makijażu, zero ludzi, pełen kubek […]







