Rowerem lub pieszo na Łąki Studzienieckie. Krajobraz zapiera tam dech

W samym sercu Puszczy Bydgoskiej ukryte jest tajemnicze uroczysko – niecka po osuszonym jeziorze. Miejsce naznaczone jest niezwykłą historią, owiane legendami, a przy tym tak piękne, że dech zapiera. Mowa o Łąkach Studzienieckich.
 
Z Bydgoszczy można tam, mając jako taką kondycję, dojechać rowerem górskim lub trekkingowym, a nawet dojść pieszo – jeśli jest się wytrawnym piechurem. Trasa wiedzie w dużej części żółtym „Szlakiem Puszczańskim” im. Janusza Umińskiego, który łączy bydgoskie Łęgnowo z Gniewkowem (40 km). Nam przyjdzie wszakże pokonać w jedną stronę ok. 16 km i oczywiście tyle samo w drugą. Szlak ma status pieszego, ale doskonale nadaje się – o czym już wspomnieliśmy – także dla cyklistów.
 
Rozpoczyna się przy pętli tramwajowej w bydgoskim Łęgnowie (górnym). Tuż za południowo- wschodnimi rogatkami Bydgoszczy trasa zagłębia się w Puszczę Bydgoską i wiedzie pośród śródlądowych wydm, a czasem przez ich wierzchołki. Wydmy zaraz za Bydgoszczą, a sięgające do Wypalenisk (to ok. 6,5 km), zwane są Siedmiogórami. Na tym krótkim odcinku szlak jest tyle malowniczy co wymagający pewnego wysiłku.
 
Za Wypaleniskami teren wyrównuje się. I tak – jadąc lub idąc cały czas prosto zgodnie z żółtymi znakami – docieramy do asfaltowej szosy Solec Kujawsko – Chrośna – Nowa Wieś Wielka. Teraz tak jak nasz szlak skręcamy w prawo na wspomnianą szosę i trzymamy się jej kolejne kilka kilometrów.
 
Tuż przed tablicą drogową z napisem „Chrośna” szosę przecią ze wschodu na zachód niebieski szlak pieszy Przyłubie – Chrośna. Skręcamy tam, w prawo. Po chwili znajdziemy się u podnóża Szwedzkiej Góry (110 m n.p.m.), która zawdzięcza nazwę ufortyfikowanemu posterunkowi wojskowemu z czasów potopu szwedzkiego (lata 1655-1660). Góra znajduje się na prawo od szlaku. My kierujemy się dalej na zachód i wkrótce docieramy do północno-wschodniego krańca Łąk Studzienieckich. Naszym celem jest jednak zachodnia część łąk, gdzie zachował się niewielki akwen – wszystko co zostało po osuszonym jeziorze.
 
 
W te okolice często zapuszczają się rowerzyści

Krajobraz pra-Wisłą wymalowany

To fascynująca historia, której początków trzeba się doszukiwać jakieś 12 tys. lat temu, gdy kończyła się ostatnia epoka lodowcowa i wody topniejącego w coraz cieplejszych promieniach słońca lądolodu rzeźbiły potężną rynnę odpływową, czyli koryto pra-Wisły. Koryto tej nieprawdopodobnie wielkiej rzeki nazywamy Pradoliną Toruńsko- Eberswaldzką.

 

Po stopieniu się czoła lądolodu w okolicach dzisiejszego Fordonu Wisła zmieniła kierunek na północ – ku Bałtykowi i jej wody opadły. Tu – na terenie obecnej Puszczy Bydgoskiej – spod fal wychynęło dno, ogromne ławice wiślanych piasków, które poddane zostały oddziaływaniu zachodnich wiatrów. Te przez tysiąclecia piętrzyły piaski w coraz pokaźniejsze wzgórza (śródlądowe wydmy), by te ostatecznie osiągnęły 30 – 40 m wysokości względnej. Wiatry przywiały też nasiona drzew, głównie dobrze radzącej sobie na jałowym podłożu sosny. I tak ukształtował się i porósł puszczą cały ten teren.

 

Po pra-Wiśle pozostało jednak w zagłębieniach sporo wody, w tym jezioro, w którego niecce znajdują się teraz Łąki Studzienieckie. Znajdujące się ok. 8 km na zachód od łąk Jezioro Jezuickie także jest efektem tego samego procesu hydrogeologicznego.

Niezwykła wieś w sercu puszczy

Położona najbliżej dawnego jeziora osada Chrośna wymieniona została po raz pierwszy na kartach historii w roku 1523 pod nazwą Krosno. Mieszkali tam smolarze pozyskujący z drewna smołę. Pod koniec XVII lub na początku XVIII wieku starostowie bydgoscy sprowadzili tu pierwszych osadników z Niderlandów (Holandii) i Fryzji – menonitów, których w Polsce nazywano najczęściej Olędrami (Olendrami). 

 

A ci zajęli się tym, co potrafili najlepiej – wykopali kanał (nazywany Chrośnieńskim) i tak zaczęli osuszać jezioro, by pozyskać coraz większe połacie żyznych łąk. Był to jedyny sposób na prowadzenie racjonalnej (według ówczesnych pojęć) gospodarki, jako że piaszczyste gleby były bardzo ubogie.

Gdy Polska uległa zaborcom, do puszczańskiej osady zaczęto sprowadzać niemieckich kolonistów, którzy wkrótce przewyższyli liczbą rdzennych Polaków.

 

 Gdy Rzeczpospolita odrodziła się (na tych terenach w 1920 r.), wieś liczyła 314 Niemców i zaledwie 5 Polaków. Dziś oczywiście mieszkają tu nasi rodacy, którzy także gospodarują na łąkach, a sama wieś ukryta pośród lasów rozbudowuje się.

Wyjaśnienia wymaga jeszcze to skąd wzięła się nazwa utworzonych po osuszeniu jeziora Łąki Studzienieckie. Zawdzięczamy ją legendzie o istniejącej tu jakoby Świętej Studni, tak głębokiej, że nie dało się jej zmierzyć. Legenda mówi też o połączeniu studni podziemnym ciekiem (może nawet tunelem) z Jeziorem Jezuickim.

 

Studni tu jednak nie znajdziemy, ale po jeziorze, oprócz rozległej zielonej niecki, zachowało się trochę wody – malownicze oczko. Tym piękniejsze, że u jego północnego brzegu wznosi się stroma i wysoka wydma. Warto wejść na jej szczyt i spojrzeć stamtąd na oczko i całe Łąki Studzienieckie. Widok jest rozległy, fascynujący, jeden z najpiękniejszych w województwie kujawsko-pomorskim.

Dogodne wejście na szczyt ubitą ścieżką znajduje się od północno-zachodniego podnóża góry.

To z tej wydmy roztacza się widok na Łąki Studzienieckie

 

Tekst i fot. Marek Weckwerth

Fot. 1. Widok z wydmy na pozostałość dawnego jeziora i na Łąki Studzienieckie
Fot. 2. W te okolice często zapuszczają się rowerzyści
Fot. 3. To z tej wydmy roztacza się widok na Łąki Studzienieckie
Fot. 4. Na wydmę można łatwo wejść, a nawet wjechać rowerem od strony północno-zachodniej
Fot. 5. Na Łąkach Studzienieckich można się spotkać oko w oko z takim osobnikiem
Fot. 6. Ku łąkom i pozostałości jeziora wiedzie niebieski szlak
Fot. 7. Żółty Szlak Puszczański na odcinku przez Siedmiogóry prosto w serce Puszczy Bydgoskiej