Gdy turyści spoglądają dziś ten nie mały, kamienno-ceglany kościół, otwierają usta w niemym zachwycie. Toż to koniec XIII wieku, może początek XIV, a zatem czasy wprowadzania na ziemi chełmińskiej chrześcijaństwa! Mowa o świątyni pod wezwaniem św. Bartłomieja Apostoła, która góruje nad niewielką podchełmińską wsią Wabcz i nad całą okolicą.
Masywna, podparta solidnymi przyporami budowla, która poza funkcją sakralną miała pełnić także obronną (wyposażoną w krenelaż i ceglany hełm wieżę dobudowano w pierwszej połowie XIV w.), musiała robić wrażenie na wiernych, a jeszcze większe na pogańskich Prusach, którzy takiej techniki budowlanej nie znali, a których władza kościelna wspierana ostrymi mieczami Krzyżaków, próbowała sprowadzić na chrystusową ścieżkę. Dziś także, po z górą 7 wiekach, kościół także robi wrażenie i to na wszystkich, niezależnie od tego jaki jest ich stosunek do religii.
Na ziemi chełmińskiej, która była wyjątkowo intensywnie chrystianizowana przez Zakon Rycerski Najświętszej Marii Panny, podobnych kościołów zachowało się wiele i te nadal, mimo zawieruch dziejowych, pełnią rolę sakralną. Zawsze wtedy, gdy przechodziły wrogie wojska, wszystko po drodze grabiąc i paląc, nie oszczędzając świątyń, mieszkańcy je odbudowywali, bo grube mury stanowiły opokę, na której w dziele powrotu do normalności mogli się oprzeć.
Szybkie linki
Zawieruchy dziejowe zrobiły swoje
To dlatego kościół parafialny w Wabczu, tak jak praktycznie wszystkie wiejskie świątynie na ziemi chełmińskiej, posiada tylko kilka oryginalnych rzeźb reprezentujących średniowiecze. W wielu innych kościołach również można znaleźć pojedyncze ocalałe elementy wyposażenia, ale nigdzie, a na pewno w wiejskich świątyniach, całość. Wnętrze zdobią zatem najczęściej (tak jak w Wabczu) barokowe ołtarze z pierwszej połowy XVIII w. oraz rokokowe z drugiej połowy te samego stulecia.
Wabcz (pierwotnie Wabsko, później Wapicz i Wopitz) był ponownie lokowany jako wieś w roku 1288 przez krzyżackiego mistrza krajowego. Miejscowość istniała jednak wcześniej, skoro pod datą 1222 wymieniona została w dokumencie Konrada Mazowieckiego nadającego ziemię chełmińską biskupowi misyjnemu Prus Chrystianowi. Nadanie dotyczyć musiało grodu, który dziś znamy jako „Pogankę”. W roku 1226 książę nadał tutejsze ziemie zakonowi krzyżackiemu.
Wspomniany rok 1288 lub kolejne lata do końca XIII, ewentualnie do początku XIV wieku, należy uznać za początek budowy murowanego kościoła. Uposażono go sześcioma włókami ziemi. W roku 1706 do kościoła dobudowano kaplicę św. Anny. W latach 1835 – 1840 zrekonstruowano ceglany hełm wieży, zaś pod koniec XIX wieku wykonano wszystkie sklepienia pozorne wewnątrz świątyni.
O tym wszystkim, jeśli się tylko poprosi, opowiada z pasją z znawstwem proboszcz parafii św. Bartłomieja Apostoła ks. kanonik Piotr Podlewski. Pozwala też, przypominając o zasadach bezpieczeństwa, wejść na wieżę. Tak też było w przypadku goszczących niedawno w Wabczu bydgoskich turystów (w tym autora tekstu) pod przewodnictwem Tadeusza Frymarka.
Inne zachowane do naszych czasów okazałe budowle w tej wsi zbudowano wiele stuleci po kościele. Dwór z połowy XIX wieku w stylu neoklasycystycznym należał pierwotnie do rodziny Wilkxyckich. Stanął w miejscu starszego dworu z XVII. W roku 1886 majątek nabyła rodzina Slaskich, która zasłużyła się Polsce – jej członkowie walczyli o niepodległość. W czasie II wojny światowej budynek pełnił rolę niemieckiego szpitala polowego, podobnie jak po nadciągnięciu Armii Czerwonej. Po wojnie przekazano go PGR-owi, a teraz należy do prywatnego właściciela. Wejście na teren zadbanego parku krajobrazowego możliwe jest za jego zgodą.

Warowny gród "Poganka"
Niewiele wiadomo o wcześniejszych kolejach losu tej miejscowości, choć pewne jest to, że w X u XI wieku jej serce biło ok. 1 km na zachód od dzisiejszej wsi – na jednym z wyniosłych cypli nadwiślańskich wzgórz. Tam, w miejscu dobrze chronionym przez naturę, funkcjonował warowny gród, który dziś nazywany jest „Poganką”. Dodatkiem dla jeszcze lepszej obrony był wał ziemny i drewniana palisada (po niej oczywiście nie ma już śladu).
Miejscowa legenda mówi, że wódz ze swoimi wojami wyprawił się na wojnę, a córkę zostawił pod opieką zaufanego człowieka. Legenda opisuje wodza jako poganina, a opiekuna córki jako rycerza. Młodzi mieli się ku sobie, a gdy wyprawa wróciła pod grodową bramę, nie chcieli jej otworzyć i wraz z pozostawioną w środku załogą podjęli obronę. „Poganka” została jednak zdobyta, a młodzi za karę straceni. Jak było naprawdę nigdy się nie dowiemy. Nie wiemy też, czy pierwotny Wabcz faktycznie zamieszkiwali poganie (w tym znaczeniu zapewne Prusowie) czy też jego wały zapewniały ochronę ludności państwa pierwszych Piastów.
Wyprawa z centrum Wabcza do „Poganki” nie zajmuje ani dużo czasu, ani nie nastręcza trudności – trzeba tylko tam dojść jedną z dwóch polnych dróg. Niemniej wyposażenie się w kijki trekkingowe i solidne buty jest wskazane, zwłaszcza gdy grunt jest miękki po opadach.
Wał ziemny od pól uprawnych i tym samym od strony wsi, ma zaledwie kilka metrów wysokości.
Za czasów świetności może i nie był o wiele wyższy, ale z pewnością z tej strony oddzielony był głęboką fosą, po której nie ma już śladu. Z pozostałych stron podejście do grodu było mocno utrudnione ze względu na strome i wysokie naturalne zbocza. Największa stromizna znajdowała się (i wciąż tak jest) od północnego zachodu, gdzie dodatkowo podejście utrudniała struga (dziś zwana Żacką) oraz z północnego wschodu, gdzie wzgórze opływał dopływ Żackiej Strugi. To niewielkie cieki, ale we wczesnym średniowieczu z pewnością były większe, o czym świadczą wyżłobione przez wodę jary.

Kajaki na Żackiej Strudze
Po przepłynięciu przepustem wodnym pod drogą krajową nr 55, Żacka Struga żwawo płynie z Wysoczyzny Chełmińskiej w dolinę Wisły, pokonując na kilkukilometrowym odcinku kilkudziesięciometrową różnicę wysokości, nawet większą niż 11-piętrowy wieżowiec. Mało kto by się spodziewał, że można nią spłynąć kajakiem. A jednak – przed kilkunastu laty dokonał tego autor tekstu w towarzystwie dwojga innych kajakarzy. Wykorzystaliśmy fakt, że po opadach woda była na tyle wysoka, iż nasze kajaki (co prawda zwinne, górskie) mogły w ogóle płynąć.
Na trasie znajdowało się kilka rurowych przepustów pod polnymi drogami, ale na tyle dużych, że kajaki przepływały. Był też odcinek śródleśny z leżącymi w poprzek powalonymi siłami natury drzewami. Idea kajakarstwa zwałkowego, czyli polegającego na pokonywaniu w kajakach górskich rzek poprzegradzanych pniami drzew, praktycznie nie dopuszcza wychodzenia na brzegi – wszystkie trudne fragmenty trzeba przepłynąć, a jak się nie da, przejechać po przeszkodach. Tak też zrobiła nasza ekipa.
Spływ zakończyliśmy przy stawach hodowlanych w osadzie Żaki, czyli przy północno-zachodnim podnóżu grodziska „Poganka”.
Tekst i fot. Marek Weckwerth
Fot.1. Kościół pw. św. Bartłomieja Apostoła w Wabczu
Fot.2. Główne wejście do kościoła pw. św. Bartłomieja Apostoła w Wabczu. Widać potężne przypory (szkarpy) wzmacniające mury tej gotyckiej budowli
Fot. 3. Ściany wschodnia i północna kościoła w Wabczu
Fot. 4. Wyposażenie świątyni jest w większości barokowe i rokokowe
Fot. 5. Ołtarz główny jest barokowy z pierwszej ćwierci XVIII wieku. Umieszczono w nim gotycką (ok. 1380 r.) rzeźbę Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Otaczająca ją promienista gloria jest barokowa
Fot. 6. W kruchcie pod wieżą znajduje się oryginalny, nie restaurowany, ostrołukowy portal. Mowa zatem o końcu XIII lub początku XIV w.
Fot. 7. Widok z wieży w kierunku północno-wschodnim
Fot. 8. Stara gorzelnia z trzeciej ćwierci XIX w.
Fot. 9. Nowa gorzelnia została oddana do użytku w 1909 r.
Fot. 10. Dwór z połowy XIX wieku w stylu neoklasycystycznym








