Trudno wyobrazić sobie lepszą scenerię do testu rowerów elektrycznych niż ponad 400-kilometrowy szlak Alpe Adria Radweg – od barokowego Salzburga, przez alpejskie doliny i tunele, aż po rozgrzaną słońcem włoską lagunę. To trasa, która weryfikuje nie tylko kondycję i determinację uczestników, ale przede wszystkim jakość sprzętu. W tej podróży towarzyszyły nam dwa e-bike’i, które miały przejść pełen test: Cube Touring Hybrid Pro 625 Trapeze i Giant Liv Amiti E+ Pro Silver Pine.
Już pierwszego dnia, opuszczając urokliwe uliczki Salzburga i kierując się w stronę gór, odczuliśmy różnicę, jaką daje porządny rower elektryczny. Trasa zaczęła się spokojnie, prowadząc wzdłuż rzeki, a nawierzchnia pozwalała na swobodne oswojenie się z maszyną. Cube Touring Hybrid od razu pokazał swoje turystyczne DNA – stabilny, przewidywalny i cichy. Pozycja była wyprostowana, ale dynamiczna, a dzięki sztywnemu tyłowi i dobrze pracującemu widelcowi amortyzowanemu, każde nierówności asfaltu znikały niemal niezauważenie. Giant Liv z kolei urzekł moją partnerkę lekkością prowadzenia – czuła się pewnie, nawet na węższych odcinkach, i niemal od razu złapała rytm, którego brakowało jej na klasycznym rowerze.
Im głębiej w Alpy, tym trudniej – i tym ciekawiej. Gdy dotarliśmy w okolice Werfenweng, zaczęły się pierwsze konkretniejsze podjazdy. Tam dopiero e-bike pokazał swój potencjał. Na Cube’ie, mimo pełnych sakw, podjazd pod 10-procentowe nachylenie nie wymagał nadludzkiego wysiłku. Wystarczyło przełączyć wspomaganie w tryb Tour lub Sport, by rower przejął połowę pracy. Silnik Bosch Performance Line reagował miękko, ale stanowczo – wsparcie było naturalne, a pedałowanie nadal dawało satysfakcję. Z kolei Giant Liv, mimo mniejszego rozmiaru ramy i lżejszej konstrukcji, radził sobie równie dobrze. Moja partnerka, która dotąd omijała górskie odcinki szerokim łukiem, zjechała z trasy zachwycona. Mówiła, że pierwszy raz w życiu czuła się na rowerze tak pewnie, nawet kiedy droga piąła się ostro w górę. Przyznam, że obserwowanie jej jazdy dawało mi chyba jeszcze więcej frajdy niż moja własna.

Bad Gastein, zawieszone malowniczo na skalnych półkach, było pierwszym poważnym testem – nie tylko dla nas, ale i dla sprzętu. Stromy odcinek, zakończony krótką, ale brutalną wspinaczką, wycisnął z rowerów wszystkie rezerwy. Na Cube’ie włączyłem tryb eMTB i… po prostu jechałem. Bez zatrzymywania się, bez walki o każdy metr. Giant z systemem SyncDrive Pro działał równie przekonująco – płynnie i niemal niezauważalnie dodając mocy, kiedy było to potrzebne. Wieczorem, gdy zerkaliśmy na poziom baterii, oba rowery miały jeszcze około 30–35% zapasu. To sporo, biorąc pod uwagę trudność etapu i fakt, że nie oszczędzaliśmy się ani przez chwilę.
Po nocnym ładowaniu – szybkim i bezproblemowym, nawet w pensjonacie – wyruszyliśmy ku Mallnitz, a później w stronę Seeboden. Tutaj czekał nas długi techniczny zjazd, w którym najwięcej zależało od hamulców i geometrii. Cube z hydraulicznymi hamulcami Shimano dał poczucie absolutnej kontroli – zjazd był szybki, momentami blisko 50 km/h, ale rower prowadził się jak po sznurku. Giant był bardziej zwrotny, co sprawdzało się idealnie w zakrętach. Po wszystkim zgodnie stwierdziliśmy, że zjazd ten – choć niebezpieczny – był jedną z najprzyjemniejszych części całej wyprawy.
Nad jeziorem Millstätter See daliśmy sobie dzień luzu. To było dobre miejsce, by przekonać się, jak e-bike sprawuje się w lekkiej jeździe wokół jeziora, bez pośpiechu, z licznymi przystankami. Po całym dniu rekreacji, baterie były wciąż praktycznie pełne. To pokazało, że rowery nie tylko „ciągną” nas w trudnych warunkach, ale świetnie nadają się także do codziennej jazdy turystycznej.
Kiedy ruszyliśmy z Seeboden w stronę Villach i dalej ku Tarvisio, teren znów się zmienił – długie, łagodne podjazdy, szerokie doliny i piękna infrastruktura. Na odcinku Cyclovia Pontebbana – naszej ulubionej części całej trasy – rowery zdawały się wręcz lewitować. Jazda w cieniu drzew, przez tunele, wiadukty i stare stacje kolejowe była niemal hipnotyczna. Po raz pierwszy od dawna jechaliśmy prawie bez słów – każdy z nas był pochłonięty widokiem i rytmem pedałowania. Giant zachowywał się w tych warunkach jak rower stworzony do jazdy długodystansowej – komfort, zwrotność, a przy tym pełna cisza. Cube dawał pewność siebie i sprawiał, że jazda była nie tylko łatwa, ale i przyjemna w najbardziej dosłownym sensie.
Na odcinku od Fagagny do Grado, gdzie dominowały otwarte przestrzenie i gorące, płaskie drogi, wspomaganie w e-bike’ach stawało się dodatkiem – używanym bardziej z wygody niż potrzeby. Na ostatnich kilometrach wjeżdżając na groblę prowadzącą do Grado, przełączyliśmy oboje na tryb Eco i delektowaliśmy się jazdą. Czuć było sól w powietrzu, słońce grzało ramiona, a rowery niosły nas lekko – jakby i one czuły zbliżający się finisz. Dotarliśmy do Adriatyku zmęczeni, ale szczęśliwi.
Zmęczenie było inne niż zwykle – nie fizyczne, ale przyjemnie nasycone. Cube i Giant spisały się bezbłędnie – ani razu nie sprawiły nam kłopotu, nie zawiodły, nie dały powodu do niepokoju. Bateria? Ani razu nie zabrakło nam energii w trasie. Codzienne, wieczorne ładowanie było wystarczające. Nawet przy pełnym obciążeniu, upale i długich dystansach nie przekroczyliśmy granicy ich możliwości.
Z tej perspektywy mogę powiedzieć jedno – rower elektryczny na wyprawę to nie oszustwo. To sposób, by doświadczyć więcej. Zamiast walczyć o każdy kilometr, skupiasz się na krajobrazie, zapachu łąk, uśmiechu dziecka w przyczepce. Cube Touring Hybrid Pro to rower, który daje stabilność, niezawodność i komfort. Giant Liv Amiti E+ Pro to wybór dla kobiet, które chcą roweru lekkiego, przyjaznego i pewnego – a przy tym naprawdę pięknego.
Alpe Adria Radweg była naszą trasą marzeń. A te dwa rowery – biletem, który pozwolił te marzenia spełnić. Jeśli planujesz wyprawę podobnego kalibru, nie wahaj się. E-bike może odmienić sposób, w jaki doświadczasz jazdy na rowerze. My już nie wrócimy do starych schematów. I mamy nadzieję, że Ty też nie będziesz musiał.
E-bike daje wolność. Równowagę w grupie. Poczucie, że możesz – niezależnie od wieku, formy, dnia. Alpe Adria to trasa wymagająca, ale z Cube’em i Giantem – staje się dostępna, radosna, pełna zachwytów.
Oba rowery – Cube Touring Hybrid Pro 625 i Giant Liv Amiti E+ Pro – znajdziesz w sklepie Olimpiasport.pl.
Nie testowaliśmy ich na sucho. One naprawdę przejechały z nami 410 kilometrów przez Alpy i Adriatyk.
Jeśli masz pytania – napisz.
Jeśli planujesz trasę – jedź.
A jeśli szukasz sprzętu – wiesz już, co polecamy.




